środa, 25 stycznia 2017

23. Niemiłe towarzystwo

https://31.media.tumblr.com/1291f60341c07cada5236df366bb70fa/tumblr_inline_n1t3xtWmRu1s9x8us.gif


Znowu to samo – sylwetka znajomego mężczyzny. Jego dziwna, charakterystyczna twarz.
W drodze do najbliższego tandetnego baru, którym okazał się „Gościniec Barry’ego”, Elizabeth rozglądała się bacznie, wypatrując tegoż człowieka. Jeśli to był on… Wiedziała, po co tu przybył. Znowu musiał kombinować. Swoją sytuację bardzo trafnie mogła podsumować słowem "problem".
Dziwnie było jej zabierać Jacka w takie zapchlone miejsca jak „Gościniec”, ale nie miała wyjścia. Poza tym… Trochę ją denerwowało, że niektórzy mężczyźni z jej załogi dziwnie zerkali na jej synka. Co, dziesięciolatek w załodze piratów – czy to powinno kogokolwiek dziwić?
Mary śmiało pociągnęła za klamkę grubych, drewnianych drzwi. Od razu uderzył ich zapach niemytych od dłuższego czasu podłóg, piratów, którzy nie zażywali prysznica od trzech tygodni i tym podobnych. W oczach małego Turnera Elizabeth dostrzegła cień przerażenia, ale szybko to ukrył. Wiedziała, że starał się zachowywać dzielnie.
Weszli do środka.
Istnieją trzy rodzaje Okropnych Pirackich Knajp: pierwsza jest najbardziej łagodna – ludzie siedzą, upici, czasem coś krzyczą, muzykanci brzdąkają na rozstrojonych instrumentach. Druga jest o poziom gorsza: roznegliżowane kelnerki uganiają się za pijakami, nosząc kufle piwa i powodując ogólne zamieszanie. Ale ta trzecia oprócz tego wszystkiego, jest przepełniona nieuzasadnionymi bójkami, strzelaniem do siebie z pistoletów i innymi bardzo, BARDZO dziwnymi rzeczami. Jak można się łatwo domyślić, trafili właśnie do tej trzeciej knajpy.
Turner od razu zauważyła brzydką twarz Barbossy, siedzącego przy jednym ze stolików. Jednak nie był sam – tam był jeszcze ten człowiek. Teraz już była pewna, że to on. Widziała go na targu, ale nie mogła uwierzyć, że przybył aż tu. No dobrze, nie mogła powiedzieć, że nie chciała się z nim spotkać. Tęskniła, to prawda, ale jeśli tutaj przybył to powód był jasny – wskazówka Lettego.
– Jack Sparrow! – Krzyknęła  trochę zbyt głośno, ale i tak nikt, oprócz samego Kapitana Perły, nie zwrócił na nią uwagi.
– Elizabeth Swann! Czy może raczej… Turner!
 Wyszczerzył się, zrywając z miejsca i podbiegł do kobiety. Zastygli na chwilę w morderczym uścisku, po czym Sparrow zwrócił swój wzrok ku małemu chłopcu o czarnych oczach.
– A co my tu mamy? Zrobiliście sobie z Williamem dzieciaka? Ooo, ależ dawno nie prowadziliśmy porządnej rozmowy! – dodał.
Blondynka poczuła, że się rumieni i odparła tylko coś w stylu „Mhm…”. Czasem nie mogła się nadziwić, jak wielkim nietaktem wykazywał się Jack. Nic a nic się nie zmienił – te same wiecznie rozbiegane oczy, ten sam irytujący uśmieszek pirata.
– Och, jak mogłem zapomnieć!
Wyrwał się, pchając ku Elizabeth dość wysoką brunetkę, która – gołym okiem dostrzec by można – była pociągającą piratką. Nie dało się jednak nie dostrzec determinacji i niezależności w jej oczach – czegoś, czego od zawsze uczyła się Swann, ale do dziś dzień nie potrafiła w pełni nad sobą zapanować.
– Drogie panie, pragnę was sobie przedstawić. Elizabeth Swann-Turner-Czy-Jak-Ci-Tam-Teraz – to jest Angelika Malon. Angeliko Malon, to jest Elizabeth Swann-Turner-Czy-Jak-Jej-Tam-Teraz. – Skłonił się nisko, chwiejąc się lekko. Niepewnie podały sobie ręce, a blondynka zanotowała w pamięci, że dziś wieczorem udusi tego durnia.
Niestety, nie przewidziała faktów.

~~

Jack siedział cicho u boku matki, która prowadziła zawzięte dyskusje na jakieś dziwne, niezrozumiałe dla niego tematy o piratach. Mary, ta fajna dziewczyna, która pomagała mu w pakowaniu się, gdzieś zniknęła. W ogóle, cała załoga gdzieś zniknęła. Ten bar był dziwny: starał się nie patrzeć na pijanych piratów, którzy strzelali do siebie i oblewali się wzajemnie alkoholem.
– Czarna Perła, co? Jest w zupełnie innym porcie. – Odezwał się mężczyzna w czarnych włosach, który miał takie same imię jak Jack.
– Ech, Sparrow – roześmiał się Barbossa – Przecież dobrze wiesz, że ci jej nie zabiorę po raz kolejny. Czyżby strach cię obleciał? No, powiedz, kiedy ostatnio widziałeś swoją Perełkę?
Tamten zrobił dziwną minę, ale Turner nic nie rozumiał z tej ich paplaniny, spojrzał więc w innym kierunku. Przez okno zobaczył mężczyzn w czerwonych mundurach, którzy trzymali w rękach długie karabiny, a przy pasie mieli przyczepione miecze.
Nie spodziewał się, że właśnie ci mężczyźni wpadną do baru. Gdyby nie jedna dziewczyna…

~~

Angelika siedziała obok Julii i zastanawiała się, co się stało tej chudej blondynce. Siedziała cicho jak grób, nerwowym wzrokiem błądząc po twarzach klientów „Gościńca”. Coś musiało ją niepokoić. A może po prostu znalazła się w dziwnym położeniu? Cóż, jakby nie patrzeć, syn Elizabeth był jedynym (poza Revellon) niepełnoletnim członkiem załogi…
Malon zlustrowała wzrokiem tę blond kapitan, Elizabeth. Ponoć była królem Trybunału Braci… Ale nie tak ją sobie wyobrażała. Cóż, nie każdy jest tym, na kogo wygląda, powtarzała w myślach. Chociaż piraci… No i jeszcze ten cały durny trybunał. Po co w ogóle powstał? Cieszyła się, że ona nigdy się nie mieszała w te sprawy. Słyszała co nieco o tamtym zgromadzeniu.
Elizabeth spojrzała wymownie w sufit, gdy po raz kolejny Jack i Barbossa rozpoczęli kłótnię o Czarną Perłę. Hector oczywiście posiadał już własny statek, ale: 1) Był pijany; 2) Im więcej tym lepiej, a z czasem może stworzy nawet własną flotę. Angelika powoli też miała już dość.
– Nie martw się, ja przeżywałam o to całą wojnę. – Odezwała się w końcu Turner. – W czasach, kiedy byłam jeszcze szlachcianką… Cóż, powiedzmy, że Jack i Barbossa nie byli najlepszymi przyjaciółmi.
– Mhm. – Mruknęła brunetka, kładąc rękę na brudnym stole. – Od dawna się znacie?
– Tak, od… trzynastu lat. – Zmarszczyła czoło, jakby dopiero sobie uświadomiła, ile czasu minęło od tamtego dziwacznego dnia. – W tamtych czasach życie było o wiele prostsze.
Angelika skrzywiła się, przypominając sobie swoje „13 lat temu”. Była wówczas w zakonie, chciała zostać porządnym człowiekiem. Ach, aż do dnia, w którym napadnięto klasztor i porwano siostry jako zakładniczki. Musiała trafić na Sparrowa.
Usłyszała nieznaczny zgrzyt. Albo skrzypnięcie… czegoś… Niepirackiego. Rozejrzała się, a jej wzrok padł na w połowie wybitą szybkę, pokrytą grubą warstwą kurzu. Oddział mężczyzn w wojskowych mundurach przemierzało ulice.
– Barbossa. Co oni tu robią. – Spytała stanowczo, mając wrażenie, że stary kapitan już dobrze wie, o co chodzi.
– Aa… E! Tych kilku przyjaciół chcą coś od nas za porwanie jakiejś tam damulki… Hahaha! – Śmiał się jak głupi, a sześć promili w jego krwi pracowało na najwyższych obrotach.
– Gliny! Zbieramy się! – Zdążyła jedynie krzyknąć, ponieważ właśnie w tej chwili do baru wpadło kilku niemile widzianych gości.
To działo się jak przez mgłę. Ludzie uciekali, krzyczeli, rzucali w oddział wszystkim, co mieli pod ręką – oni jednak zmierzali w stronę Barbossy.
– Jack! Uciekaj! Ukryj się… Uciekaj! – Wrzasnęła Elizabeth, a chłopiec pobiegł. Hector nie zamierzał odpuścić i również ruszył przed siebie.
– Stać! Jesteście zatrzymani! – Wrzasnął ktoś z wojskowych.
– Wiesz gdzie mam twoje zatrzymanie? – Uśmiechnął się do niego Sparrow, po czym uniósł kolano, z całej siły uderzając go właśnie… tak. – Tutaj.
– Wiesz co – odezwała się Angelika – Dobre to było. Miewasz przebłyski geniuszu.
Zwijający się z bólu facet zawył, ale reszta jego kolegów nie odpuściła tak łatwo. No i się zaczęło.
W ruch poszło właściwie wszystko – miecze, krzesła, pistolety, noże, buty, pięści… Po prostu rozpętała się typowa piracka bitwa. Malon kątem oka dostrzegła Elizabeth, która walczyła jak demon. Niestety, była cholernie dobra. Zapisała w głowie, że muszą się kiedyś zmierzyć.
Odbiła cięcie miecza za pomocą kawałka drewna. Przeskoczyła nad beczką z winem. Wyżywała się na wszystkich mundurowych, odpłacając się za zdrady, głupotę, upartość i chciwość królowi. Co z tego, że nawet go nie znała? Co z tego, że nic jej nie zrobił? Każdy władca jest co najmniej dziesięć razy gorszy niż najgorszy pirat. Królowie to durni tchórze.
Julia cofała się coraz bardziej, nie wiedzieć czemu w ogóle nie atakując. Angelika miała wrażenie, że Revellon nie chce zrobić krzywdy tym psom… Ale czy to możliwe?
– Julia! Uważaj… – niestety, było za późno. Jeden z mundurowych podszedł do siedemnastolatki od tyłu i uderzył ją w tył głowy strzelbą, tak, że upadła na ziemię nieprzytomna.
Następne, co pamiętała Angelika, to rozmywający się obraz, a następnie całkowita ciemność.
~~~~~~~~~*******~~~~~~~~~~
Dzień dobry!
Nie sądziłam wcześniej, że ten rozdział tak mi się spodoba, ale jest faktycznie spoko O.o
Byłam dziś w kinie na bajce "Ballerina" i serdecznie polecam xD Oprócz tego to... chyba nic nie mam do dodania, także do zobaczenia!

8 komentarzy:

  1. Elizabeth! Ja ci pomogę udusić Jacka! Kij, ze Magda i tak go potem ożywi swą "magiczną mocą" :P Możemy go zabijać non stop.
    Hmm. Ej, czy jakby polaś piratów wodą z mydłem, to by poumierali? Będzie trzeba sprawdzić... Buahahahahaha!!!! Szykujcie cysternę z wodą i ciężarówkę domestosa!!!!!
    Ja też chcę na Ballerinę. Ale byłam na Vaianie. I jutro idę na Sing. Więc będzie ciekawie (wtajemniczeni wiedzą czemu xd)
    Ej, a gliny to nie jest bardziej współczesne określenie? Po za tym wojskowi-policjanci... ciekawy świat.
    Czekam nn.
    NMBZT!

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze! Ten rozdział to majstersztyk! Ta akcja, ta rozmowa, te opisy, te emocje i w samym środku kapitan Sparrow! I przebieg tej bitwy! Buty, latające krzesła, pijany piraci z pistoletami... chciałabym to zobaczyć! Elisabeth jest ekstra laską! Ona to potrafi dobrze walczyć!
    Ps. Zapraszam na nowego bloga
    opowiadanielilibat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy blog! :O
      A ja siedzę z telefonem i muszę się myć, więc to nie sen! Zaraz zajrzę i dzięki za miłe słowa! A 27 rozdział będzie jeszcze...
      To znaczy, pod względem akcji, myślę, że może Ci się spodobać :)

      Usuń
    2. Czekam ;)
      Genialne zdjęcie na początku XD

      Usuń
  3. Nie ma to jak porządna jadka z mundurowymi. Aż sama chciałabym tam stanąć i okładać ludzi wokół belami. Widzę że Elizabeth w gronie piratów jest legendą choć nie każdy wie jak wygląda naprawdę. Ech i ten komentarz Jacka o swoim młodszym imienniku. Ten to ma wyczucie. Czekam na następny rozdział. Gdzie oni zabrali Julię? Pozdrawiam z lenaskolowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka!
    Rozdział super, najbardziej podoba mi się końcówka. Lubię jak dużo się dzieje, a potyczka piratów z żołnierzami wyszła Ci super.
    Serio Jack i Eliza znają się już 13 lat?!
    Powiem Ci, że takie pirackie knajpy mnie intrygują, ale w sumie nie wiem czemu skoro to sam alkohol, pijani ludzie i inne dziwne rzeczy. Ale wiesz takie knajpy z dość specyficznym klimatem mają to coś weźmy na przykład właśnie Gościniec albo Kantyne Mos Eisley.... Co ja w ogóle pisze??
    Biedny Jack, to jeszcze dziecko a musiał przebywać w takim towarzystwie.
    Jakby co to nie zauważyłam żadnych literówek czy czegoś w tym stylu.
    Do następnego rozdziału :**

    N.W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Jack i Liz znają się już 10 lat. Z tego co wiem to chronologia się nawet z grubsza zgadza z kanonem, bo... no. W każdym razie tak XDD
      No widzisz, taka tam mała wojna w barze xd Teraz zaczną się moje najlepsze rozdziały! Jej!
      NMBZT!
      Trzymaj się :*

      Usuń
  5. Dla mnie i tak w każdej serii najlepsza była Keira Knightley ale ostatnia cześć Piratow jak dla mnie strasznie słaba

    OdpowiedzUsuń